Violetta- fioletowy
Violetta jako narrator - czarny
Wujek - niebieski
pani Marlin - Zielony
Inne - czerwony
pan William - Pomarańczowy
[...]
Rozdział 1
[...] To było to lustro ! Nie wiem o jakie właściwie chodzi , ale o tym lustrze mówił SMS którego dostałam.
-Hej wujku co to za lustro ?-spytałam
- To lustro pani Marlin - wujek spojrzał się na mnie tym swoim wzrokiem i mówił dalej - Kiedyś , przed nami , mieszkała tutaj ów wcześniej wymieniona pani Marlin Hodgess. Miała męża który umarł w młodym wieku . Miał 36 lat. Zachorował na niewyleczalną chorobę. Pan William przed śmiercią , dosłownie na łożu w szpitalu , powiedział do Marlin "Strzeż się lustra na strychu . Nie wolno Ci patrzeć się wgłąb lustra !" . A w chwilę potem Pan William zmarł. Kilka lat później , żyjąca już sama z kotem Fredem pani Marlin , poszła na górę a dokładniej na strych. Przez kilka nocy słyszała dziwne dźwięki dochodzące stamtąd. O dziwo nic nie było słychać , lecz po chwili :
-Zgrzyyt
-Czy to ty Fred ? - spytała z przerażenia pani Marlin
-Miauu ? - Fred był obok jej stopy , nie był dalej bo sam się bał.
Pani Marlin zauważyła , że spod prześcieradła dochodzą właśnie te dziwne dźwięki , a nawet światło. Mimo zakazu nie żyjącego męża odkryła prześcieradło. Kurz rozległ się po całym strychu , a pani Marlin kichała . Gdy przestała , zobaczyła lustro , w którym coś było . Jakiś duszek. Nagle to coś w lustrze powiedziało do niej:
-Jak śmiesz mi przeszkadzać !? Za karę będziesz więziona przez wieki w tym lustrze tak długo jak mnie !- A pani Marlin zniknęła . Tylko jej kot zdołał uciec i przybrał ludzką postać. Podobno ten kot mieszka jako człowiek na naszej ulicy. Cały czas stoi w oknie i obserwuje nasz dom , by wiedzieć kiedy jej pani wróci. - wujek skończył swój monolog dotyczący legendy pani Marlin.
- Ale wujku , czemu ktoś napisał mi w tym SMS-ie żebym go uwolniła z lustra?
-Nie mam pojęcia , ale myślę że to ten kot.
Koniec rozdziału 1